LP
Listopad 2, 2006
I haven’t heard any other Lost Prophets song, although imo this one is quite good.
Save your sympathy
Who do you think you’re fooling?
Everything is dead!
Now you welcome me,
To a town called hypocrisy
Poczułem zapach Zimy.
Nie “jakiejś zimy”, ale właśnie Zimy – zapach dzieciństwa, beztroski, szczęścia. A może wcale nie dzieciństwa, może niekoniecznie szczęścia.
Zapach przeszłości..
Pamięć zmysłowa, pamięć ciała. Umykająca rozumowi, niedostępna woli. Pojawiająca się nagle – przez wrażenie, uczucie trudne do skonkretyzowania, umiejscowienia..
I tak, wiedziałem tylko, że gdzieś, kiedyś, z kimś.. czułem podobnie. i że był to święty czas..
Bo widzisz..
Kiedyś Zimy były po prostu cieplejsze.
notice
Listopad 1, 2006
Wcześniejsze posty sięgające po kwiecien pojawią się za kilka dni. Chwała temu, kto wymyślił import notek między wordpressami ;]
W międzyczasie designless ganesha.blog.pl
Albo czasowo nieczynny livenet.pl
Old post will arrive in couple of days, for the impatient ones – click here or here
My actual music typings for the next few weeks, stay indie ;]

Test Icicles (For Screening Purposes Only)

The Blood Arm (Lie Lover Lie)
G, once again
Listopad 1, 2006
Fakt, zawsze jest o czym pisać.. co więcej – blogi przejmują kontrolę nad ich właścicielami – one zmuszają do pisania.
Dlatego właśnie, niczym Felix z popiołu, po chwilach skandalicznej bezczynności, pod wpływem zniechęcenia do poprzedniego miejsca ekspozycji oraz dawnej przyjaźni z wordpressem, rodzi się trzeci już (ostatni) blog 3.0.
Cóż, blog ma mnie.
For this time I decided to write this blog in both laguages to make it quite undestandable for everybody. That may not sound like much to get excited about, but its not about the readers, ain’t it? ;] I guess blogging has just become my addiction, and I’m going to obey ;-)